wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 1. Wróciliśmy!

Heaven obudził SMS.
Och jak dobrze, że jest sobota !” - pomyślała.
Brooke pisała : Spotkajmy się na lunchu w Coffier. Odpisała tylko krótkie Ok.
Ubrała się w czarne legginsy, bluzkę w paski, brązowy płaszcz i brązowe botki.
Brooke już czekała przy stoliku.
-Cześć. Jak ja cię dawno nie widziałam -przywitała się
-Hej. Co słychać.
-Wiesz jak nudno było bez ciebie w szkole?
-W szkole jest nudno i kiedy ja tam jestem. Mów szybko co u ciebie.
-Nic ciekawego się ostatnio nie działo.-odparła
Zamówiły gofry z bitą śmietaną i truskawkami.
-Ojciec Elle Malone kupił jej różowe porsche.
-Nie !
-Tak!
Obie wybuchły głośnym śmiechem.
-To porsche nie jest takie złe. Przecież Elle to „sweet różowa dziewczynka”.
-Zawsze da się zmienić kolor. - odpowiedziała dalej chichotając.
-Kiedy zaczyna się Tydzień Mody Brooklynu ?
-Za dwa tygodnie.
-Idziecie?
-Raczej tak.
-Railey umawia się z jakąś Julią
-Ładna chociaż?
-Nie wiem nie widziałam jej. Chwalił się wczoraj całe popołudnie.
-Myślisz, że to wymyślił?
-Nie jest taki. Chyba by nie kłamał nie?
-Chyba nie. Ja nie wiem czemu wy go lubicie przecież to kompletny pajac. Ciągle tylko opowiada głupie kawały.
-Wiesz co, ty się chyba na niego uwzięłaś.
-Ależ skąd.
Kelner przyniósł zamówienie.
-Już wiem!- powiedziała nagle olśniona Brooke. - Przypomina ci Ethana. Wiem, że do tej pory nie możesz się pogodzić z tym jak cię potraktował.
-Brooklyn to było w drugiej klasie podstawówki. On po prostu ze mną zerwał i powiedział, że mam krzywe nogi a nie od razu „potraktował”. To nie był nawet związek trwało to 5 dni.
-Masz rację. Głupi pomysł. - powiedziała i stuknęła się w czoło. -Nie masz krzywych nóg, masz piękne nogi. - zakończyła żartobliwie.
-Wiem.

W drodze do domu zadzwonił telefon Heaven. To był Chace.
-Hej. Słyszałem, że już wróciłaś.
-Hey. To prawda.
-Weź Brooke i chodźmy wieczorem na pizzę.
-Ok. O której i gdzie.
-O 18.00 bądźcie w King of Pizza.
-Jasne. A co tam o ciebie słychać?
-Hmmm... Zostałem zaproszony do redakcji Brooklyn News.
-Wow. To super.
-Strasznie się cieszę.
-Wiem, znam cię. To coś w rodzaju rozmowy o pracę?
-Tak.
-Do wieczora.
-Do wieczora.

Wieczorem Heav ubrana w rurki, duży top i płaszcz weszła do mieszkania Brooke.
-Hejka. Idziemy na pizzę.
-To fajnie. Tylko my?
-Nie, cała paczka.
-Ty już ubrana na wyjście?
-Tak. Ty też się ubieraj.
-Nie ja się nie godzę. - powiedziała Broo kładąc ręce na biodrach.
-Co jest nie tak? -zdziwiła się Heaven przyglądają się swojemu strojowi.
-Załóż spódniczkę albo sukienkę.
Brooke miała taką minę, że Heavy wiedziała, że nie wygra.
-Mam iść się przebrać czy mi coś pożyczysz?
-Hmmm... wiem co się nada. -stwierdziła.
Wzięła Heav za rękę i pociągnęła ja do pokoju. Otworzyła szafę i zanurkowała w niej.
-Gdzie ona jest. To musi być ten wieszak.- mruczała pod nosem. - O jest! -krzyknęła po chwili i podała przyjaciółce ciemno niebieską, krótką sukienkę z długim rękawem, zwężeniem w pasie, materiał na dole był rozkloszowany.
-Bardzo ładna.
-Do tego twój płaszcz i szary komin. I jeszcze … - zamyśliła się – mocniejszy makijaż.
Heavy poszła się przebrać.
-Wyglądasz świetnie. - skomentowała Brooklyn.
-Ty też. Świetna sukienka.
Brooke miała na sobie błyszcząca, ciemno złotą, obcisłą sukienkę. 
-Tylko czemu tak się uparłaś żeby się tak ubrała?
-Musisz wyglądać seksownie.
-Aha. -odpowiedziała niezadowolona z odpowiedzi Heavy.
Heav wiedziała, że Brook chodziła o coś więcej, domyśliła się po jej tonie i cieniu uśmiechu.
-Chodźmy.
-Tak chodźmy.

Luke, Chace, Louis i Railey czekali już przy stoliku.
-To co zamawiamy? - spytał Luke widzą kelnera idącego w ich stronę.
-Może pizzę numer 15 ? - zaproponował Louis.
-Ok. -odpowiedziały zgodnie Heav i Broo.
-Mi pasuje. -odparł Chace.
-Może być. - zgodził się Railey
-Poproszę dwie duże pizze numer 15 i sześć dużych coli. - złożył zamówienie Luke.
-Coś jeszcze? - spytał kelner.
-Nie, to wszystko. - odprawił go Lu.
-To jak było w Londynie? - spytał Railey bardziej Louisa niż Heaven.
-Fajnie. Są tam super kluby i jedzenie dobre. Tylko nie podobał mi się ten angielski hmm … - zastanowił się przez chwilę Lou po czym odpowiedział – sposób patrzenia na świat.
-Co dokładnie? -spytała Brooke.
-Takie trochę sztywne i poważne zachowanie. Cały czas w towarzystwie musieliśmy siedzieć prościutko, sztywno było bardzo, szczerzyć się i być takim meega kulturalnym.
-A tobie jak się podobało Heav? - spytał Luke.
-Miasto bardzo fajne, ciekawe. Z tą sztywnością Lou miał rację. Świetne butiki.– tu spojrzała na Broo. - Ogólnie super.
-Ale fajnie jest być znowu w domu ? -spytał Luke. - A tak w ogóle to pięknie wyglądacie dziewczyny.
Obie szeroko się uśmiechnęły.
-Dzięki. -odpowiedziała Heavy.
-Wiesz Ivy Linkin Park dają koncert w Nowym Yorku? - odezwał się po raz pierwszy Chace.
-Serio kiedy? - zapytała zaskoczona Heavy.
-W kwietniu.
-Musze kupić bilety. - stwierdziła Heav.
-Zajmę się tym. - zapewnił Chace.
-Dzięki. Jesteś wielki.
-Wiem. -zaśmiał się Chace.
-Opowiedz coś więcej o tej pracy.
-Pracy? - zdziwili się Luke i Louis.
-To coś w rodzaju stażu.
-Dlaczego nic nie mówiłeś? -spytała Brooke.
-Odpowiedź dostałem dziś rano.
-W jakiej branży?
-W gazecie Brooklyn News.
-Gratulacje. - powiedział Louis.
-Opowiem wam kawał ! - odezwał się Railey.
Heaven spojrzała na Broo i przestała słuchać. Siedziała najbliżej Chace więc zaczęła z nim rozmawiać.
-O czym dokładniej będziesz pisał?
-To będą wydarzenia towarzyskie. Będę zbierał informacje i może czasem napisze jakiś króciutki artykuł, ale na pewno zupełnie go skorygują.
-Będę kupować tę gazetę codziennie i zastanawiać się co było twoją robotą. Daj mi znać jak będziesz zaczynać pracę, to zaraz polecę do kiosku.
-A nie lepiej by było gdybym ci mówił na bieżąco o moje robocie. Nie męczył by cie bieganiem po kioskach.
-Idę na taki układ. Wiesz, czytanie prasy jest męczące. W domu czekają na mnie dwa brytyjskie wydania Vogue.
-O tak te grube modowe gazety. - zaśmiał się Chace.
Brooke spojrzał na nich i uśmiechnęła się do siebie w duchu. Postanowiła bowiem pobawić się w swatkę...
-Wiesz, jak szybko zaczynają boleć ręce od przewracania kartek?
-Nie wiem, ale domyślam się.
Wesoła rozmowa tych dwoje trwała w najlepsze. Zauważyła to także reszta paczki, ale postanowili im nie przeszkadzać.
Kelner przyniósł zamówienie i wszyscy zabrali się za jedzenie. Heaven i Chace nadal rozmawiali w przerwach między jedzeniem. Zupełnie zapomnieli, że nie są sami.
-Ivy, idziesz na bal wiosenny?
-Idę. Dawno mnie tak nie nazywałeś.
-Wiem. Tylko ja mogę cię tak nazywać. Ja usłyszę lub dowiem się że ktoś inny tak do ciebie mówił to chyba wyjdę z siebie i stanę obok. A jak to będzie facet to ode mnie dostanie.
-Pamiętasz naszą obietnicę, na strychu w domku letniskowym.
-Och pamiętam. Mieliśmy wtedy sześć lat.
Oboje wybuchnęli śmiechem. Chace zobaczył oczami wyobraźni moment tej dawnej przysięgi.
Najlepsi przyjaciele, siedzący po turecku na strychu domku letniskowego rodziców Heav. Ona w lekkiej sukience w kwiatki z długim, blond lokami pozostawionymi w nieładzie. On w koszuli w kratkę i spodenkach, z rozczochranymi brązowymi włosami. Obydwoje mali, młodzi o dziecięcych twarzach.
-Wiesz jak mam na drugie imię? - spytała wtedy Heaven.
-Ivy. - odparł Chace.
-Nikt tak do mnie nie mówi a to imię bardzo mi się podoba.
-Jest bardzo ładne.
-Mam pewien pomysł.
-Jaki?
-Ty jako mój przyjaciel będziesz tak na mnie mówił. Ty i nikt inny. To będzie coś tylko naszego, twojego i mojego.
-Zgadzam się na to. To będzie coś naszego.
-Daj rękę. - powiedziała Heav wyciągając ku niemu dłoń. Gdy ją podał zaczęła – Obiecaj mi teraz.
-Obiecuję. To będzie nasza mała tajemnica. Obiecuję, że nie pozwolę na to by ktoś inny cię tak nazywał.
-Obiecuję, że nie pozwolę się tak nikomu nazywać.

-Hej. Usnąłeś.
-Nie przypominałem sobie ten moment na strychu.
Heav wzięła colę. Podała szklankę przyjacielowi i wzniosła toast:
-Za przyjaźń!
-Za przyjaźń!
Odwróciła się w stronę reszty towarzystwa i wzniosła toast jeszcze raz.
-Za przyjaźń! - zawołali wszyscy zgodnie.

-Mam ochotę potańczyć. Chodźmy do jakiegoś klubu. - zaproponowała Brooke. - Kto jest za?
-Ja ! - odparli wszyscy chórem.

W drodze zadzwonił telefon Raileya.
-Ok Juls. -mówił do słuchawki. - Idziemy do klubu. Może się do nas przyłączysz? - zamilkł słuchając odpowiedzi. - Dobrze. Będę za 15 minut. Pa. - zakończył rozmowę i zwrócił się do towarzystwa – Umówiłem się z Julią. Idę.
-Jasne. Cześć. - pożegnał się Louis.
-Narka.
Heaven spojrzała na Broo i przewróciła oczami. Przyjaciółka kiwnęła głową.

-Znacie jakieś drinki? - spytała Heavy gdy byli na miejscu. - Mam w planie kilka toastów.
Louis wymienił kilka.
-Ok. To ty zamawiasz.
Gdy mieli już trunki w rękach Heav zaczęła:
-Ty pierwszy Lou.
-Wznoszę toast za dobrą zabawę!
-Za nową pracę Chaca!- powiedział Luke.
-Za Królową Brooklyn. - rzekła Heavy.
-Za nas !- wzniósł toast Chace.
-Za dzisiejszy wieczór! - zakończyła Brook.
Podnieśli ręce do góry, każdy stuknął się z każdym po czym wypili trunki.
-Zatańczysz?- spytał Chace Heav wyciągając do niej rekę.
-Jasne.
Brooke uśmiechnęła się. Chyba nawet nie będzie musiała bawić się w swatkę, bo sprawy same ułożą się po jej myśli. Przyglądała się im dopóki nie zniknęli w tłumie.
Ona, Louis i Luke usiedli przy barze. Chłopcy zamówili jeszcze po drinku.
Luke poprosił Broo do tańca i ruszyli na parkiet. Po krótkiej chwili Louisa zaczepiła jakaś dziewczyna i nie został on sam.

-Louis dużo wypiłeś?
-Dość. Ale ja jestem pełnoletni nie bój się.
-Jeszcze nie jesteś.
-Oj tak miesiąc mi został.
-Zbierajmy się.
-Ja zostaję. -zadeklarował Louis.
-Ok. Chodźmy.
Brooke, Heaven, Chace i Luke ruszyli do domu. Pierwszy z windy wysiadał Luke, niedługo po nim pożegnała się Brooke. Wtedy Heav i Chace zostali sami. Postanowił on skorzystać z okazji zaczął rozmowę.
-Ivy?
-Tak
-Pójdziesz ze mną na bal wiosenny.
-Chętnie.
Heaven wysiadła z windy. Ruszyła do swojego pokoju. Położyła się na łóżku i uśmiechnęła się do siebie.
-To był dobry dzień. - szepnęła.

Rano Heaven ubrała się, wzięła sukienkę Brook i wyszła. Wzięła ze sobą Vogue. Wyszła na miasto po kawę i śniadanie. Miała zamiar iść do przyjaciółki.
Brooke jeszcze spała więc Heav weszła cicho do jej pokoju i obudziła ją.
-Dzień dobry.
-Heav? Hej.
-Mam kawę i coś do jedzenia. Wstawaj.
Gdy Broo usłyszała wyraz „kawa” wstała natychmiast.
-Co to ? - spytała wskazując na gazety.
-Brytyjski Vogue. Jeszcze ich nie czytałam, więc pomyślałam, że może ci się nudzi.
-Z chęcią przeczytam.Masz moją sukienkę.
-Tak. Gdzie są moje ciuchy?
-Chyba leżą na stołku koło toaletki.
-To ja idę a ty się trochę obudź.
-Mmmm... croissanty.
-Z czekoladą w środku.
-Moje ulubione.
-Wiem. Tylko zostaw mi też coś.
-Jak chcesz się na coś załapać to się pospiesz.
Dziewczyny oglądały Vogui, śmiały się i rozmawiały na różne tematy.
-Chace zaprosił mnie na bal wiosenny. - powiedziała Heav.
-Zgodziłaś się?- spytała niby obojętnie Broo.
-Tak. Popatrz jaki świetny płaszcz.
-Ładny. A chcesz z nim iść czy zgodziłaś się żeby nie zrobić mu przykrości?
-Chcę. Jest moim przyjacielem. Wczoraj tak ze sobą gadaliśmy i przypomniało mi się jak dobrze się z nim spędza czas.
-Przez półgodziny prowadziliście rozmowę w swoim ścisłym gronie. W ogóle nie zwracaliście na nas uwagi.
-Wiem. To było nieładne zachowanie.
-Ja jednak myślę, że tu chodzi o coś więcej niż przyjaźń. On tak na ciebie patrzy. Z takim uwielbieniem, jakby świata poza tobą nie widział.
-Ja tego nie zauważyłam.
-A wiesz dlaczego?
-Nie. Oświeć mnie.
-Bo ty patrzysz na niego tak samo.
-Może jest tak jak mówisz. Zmieńmy temat. Pogadajmy o tej nowej wiosennej kolekcji butów. O tu jest.
Brook westchnęła i grzecznie zajęła się oglądaniem i komentowaniem.

Zaczęły się przygotowania do pokazu.
-Chciałabym cie prosić o pomoc. - powiedziała mama Heaven.
-Tak? - odpowiedziała Heav.
-Rzuć okiem na te połączenia. I powiedz co byś tu zmieniła.
-W tym zestawie nie pasują mi buty. Może zwykłe szpilki? Tu zamiast tych czarnych rurek dałabym spodnie o tym samym kroju z motywem moro. Jest teraz bardzo modny.
-Pomyślę nad tym. Dzięki. Jutro idziemy obejrzeć miejsce. Bo ja nie będę tylko stylistką, ale będę pomagać w organizowaniu całego pokazu.
-To super. Jutro po szkole tak?
-Dokładnie. Lecę. Pa.
-Do zobaczenia.

Bohaterowie.

Siemka !

Jak mówi tytuł w tym poście przedstawię wam bohaterów.

Akcja toczy się w Nowym Jorku, na Brooklynie.
Bohaterowie, którzy sa w wieku szkolnym uczą sie w prywatniej szkole o nazwie Hormand High School.


Heaven Ivy Moore.

W skrócie Heav, Heavy. Ma 16 lat.
Ma urodę matki, czyli szczupłą, zgrabną sylwetkę, długie nogi, bardzo długie, lekko kręcone(kręcone akurat po ojcu) blond włosy, ma jasno brązowe, dokładnie piwne oczy, jest bardzo piękna. Ma świetny gust, zawsze potrafi się dobrze ubrać.
Zawsze potrafi pocieszyć innych i przekonać kogoś do swojego zdania lub do tego by postąpił słusznie.
Jest miła, wesoła i pomysłowa.

Louis Moore
Brat Heavy. Ma 18 lat.W skrócie Lou.
Ma czarne, kręcone włosy, brązowe oczy jest przystojny i wysoki. 
Lubi zaszaleć i imprezować, gdy trzeba jest bardzo, bardzo odpowiedzialny i dojrzały.
Marzy o byciu muzykiem i ma talent.
Jest śmiałym, pewnym siebie podrywaczem i żartownisiem.
 
Brooklyn Williams
W skrócie Brook, Broo, Brooke. Ma 16 lat. Jest najlepszą przyjaciółką Heaven.
Ma ciemno brązowe, długie włosy. Jej oczy są zielone. Jest szupła i niewysoka. 
Zawsze pewna siebie i odważna.
Bywa egoistyczna i samolubna. Potrafi osiągnąć wszystko co sobie zamierzy.
Jest dość pyszna, lubi gdy się o niej mówi, lubi być w centrum uwagi. Mimo tojest oddana przyjaciółką.
 
Chace Parker

Ma 16 lat. 
Jest bardzo przystojny, wysoki i dobrze zbudowany, ma brązowe, proste i długie jak na chłopaka włosy, ciemno brązowe oczy, trochę ciemniejszą karnację, zawsze jest modnie ubrany, często nosi koszule. 
Jest bardzo zwariowany, nieprzewidywalny, lubi robić co chce.
Chciałby zostać dziennikarzem lub pisarzem.


Lucas Johnson


Wszyscy mówią na niego Luke. Ma 16 lat.
Ma ciemno blond włosy, szare oczy.
Na jego policzkach i nosie jest bardzo dużo brązowawych piegów przez co wygląda na młodszego
Bardzo dobrze się uczy, jest szkolnym prymusem.


Railey Caroll

 

Ma 18 lat. Przyjaźni się głównie z Louisem.
Ma długie do ramion, proste, bardzo jasne włosy Jego oczy są nieduże i zielono-szare.
Jest nieśmiały i nieufny wobec obcych, ale w swojej paczce czuje się swobodnie, lubi żartować i dużo mówić.

May Moore


Młodsza siostra Louisa i Heaven. Ma 13 lat.
Ma długie, falowane, brązowe włosy, jest niska i szczupła, jej oczy są w kolorze czekolady.
Jest grzeczną córeczką tatusia. Interesuje się modą i muzyką, uczy się gry na instrumentach i śpiewu.
Ma wielki talent muzyczny i plastyczny.

Lily Moore

Matka Heaven, Louisa i May, żona Andrew. Ma zgrabną sylwetkę, długie, proste, blond włosy.
Pracuje jako stylistka, często pomaga w pokazach mody.


Andrew Moore

Ojciec Heaven Louisa i May, mąż Lily. Urodził się i wychował w Londynie. Do NY przyjechał na studia. Poznał tu Lily i ożenił się z nią. Jest bogatym prawnikiem.
Ma czarne i mocno kręcone włosy.


Póżniej pojawią się oczywiście nowe postacie. 

Do następnego.
Ańćć.


niedziela, 29 grudnia 2013

Hej. 

Mam na imię Ania i mam 14 lat.
Piszę bloga  Pozytywnie każdego dnia, na którego zapraszam. Jej on o mnie, o mioch pasjach i zainteresowaniach, o modzie i stylu życia.

Ten blog stworzyłam z myślą o moim opowiadaniu. Jest on trochę wzorowane na "Plotkarze", ale nie jest takie samo. Serial "Plotkara" jedynie mnie zainspirował.

Mam nadzieję, że opowiadanie wam się spodoba.

Paa.
Ańćć